słowa na wiatr

regionalia

Liderzy wiejskiej kultury: Proboszcz?

DSC_7921.JPGDSC_7879.JPGDSC_8046.JPGDSC_7687.JPGDSC_7474.JPGDSC_8088.JPGDSC_7590.JPG

Liderzy wiejskiej kultury: proboszcz

Wrosły w wiejski krajobraz, nawet niezwykła forma architektoniczna wydaje się oczywista. Mijane na co dzień nie budzą zachwytu, odwiedzane od święta lub z okazji ważnych rodzinnych uroczystości są jakimś memento, symbolem duchowych wartości, znakiem przynależności do wspólnoty i kłopotem lub zaszczytem, kiedy trzeba o nie zadbać.

Wymiar fizyczny, materialna substancja podlega niszczycielskiej potędze czasu. By przetrwały, wymagają troski. Wtedy rozpoczynają się dyskusje, w czyim interesie, kto i dlaczego powinien to zrobić. Dopiero zainteresowanie kogoś z zewnątrz na nowo budzi ciekawe, czasem czułe spojrzenie.

Wiejskie kościoły, maleńkie, malownicze, pozostawione są najczęściej opiece proboszczów. Od ich gospodarskiego spojrzenia i architektonicznej wrażliwości zależy stan obiektów sakralnych: kościołów, kapliczek, przykościelnych cmentarzy, bo jeśli nie są zabytkami w sensie prawnym - w zasadzie ani gmina, ani rada sołecka nie może wesprzeć remontów własnymi funduszami. „(…) kiedy mamy do czynienia z małym kościołem, może powstać problem dla proboszcza i wiernych. Ludzie przez całe pokolenia przyzwyczaili się do wyglądu swojego kościoła.” – mówi dr Ewa Święcka z Muzeum Narodowego w Warszawie, która prowadziła prace konserwatorskie przy nowo odkrytych średniowiecznych portalach w Henrykowie.

Jedynie obiekt wpisany na listę zabytków chronionych prawem może być remontowany przy udziale środków z funduszu sołeckiego, jest to zgodne co do zasady z ustawą o funduszu sołeckim. Finansowanie prac przy kościele zabytkowym jest możliwe po uchwaleniu przez radę gminy zasad udzielania dotacji na cele związane z ochroną i opieką nad zabytkami oraz po złożeniu przez parafię stosownego wniosku. Warunek konieczny: wszelkie prace mogą być prowadzone w uzgodnieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków i jedynie przez specjalistów – z uprawnieniami konserwatorów zabytków. „Samowolne działania remontowe, renowacyjne, modernizacyjne w stosunku do zabytków prawem chronionych podlegają karze”.

Jednym słowem, nic nie jest proste i oczywiste, a proboszcz, czyli gospodarz obiektu musi wejść w szczegóły przepisów prawa, zadbać o fundusze, występując z odpowiednimi wnioskami do rady gminy bądź konserwatora zabytków, zgromadzić środki własne, czyli przekonać parafian do celu wspólnego wysiłku organizacyjnego i finansowego, ponieważ prawie zawsze parafia musi dysponować wkładem własnym. Stanowi on od 15 do 50 proc. planowanej wartości przedsięwzięcia, w zależności od źródła dotacji.

Pomocna może okazać się dobra rada parafialna złożona architektów, ekonomistów, ludzi umiejących pisać projekty i wnioski o dotacje, jeżeli takiej rady nie można skompletować, doświadczeni radzą korzystać z wyspecjalizowanych firm zewnętrznych.

Parafia Objazda obejmuje dwa kościoły: parafialny pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Objeździe i filialny pw. św. Apostołów Piotra i Pawła w Rowach. Pierwszy, wraz z całym przykościelnym terenem, objęty jest opieką konserwatorską, został wpisany do rejestru zabytków, co wiąże się z konkretnymi obowiązkami gospodarza. Jest prawnie zobowiązany do zapewnienia odpowiedniej opieki nad zabytkiem - utrzymania budynku w najlepszym stanie, trwałego zachowania jego wartości, uzyskiwania pozwoleń na prowadzenie określonych prac, ma w zamian prawo do ubiegania się o dotację z budżetu państwa lub samorządu na dofinansowanie prac konserwatorskich.

Kościół w Rowach również jest zabytkiem, ale nie jest objęty prawną opieką konserwatorską, ponieważ został wpisany do ewidencji, a to formalnie jest jedynie informacją o jego zabytkowym charakterze. Nie daje  konserwatorowi uprawnień do ingerowania w prace przy kościele jak w przypadku zabytku wpisanego do rejestru.

W 2006 roku z inicjatywy ówczesnego proboszcza ks. Stanisława Fortuńskiego rozpoczął się gruntowny remont kościółka w Objeździe. Niestety, remont nie jest zakończony, niszczeje niezabezpieczony tynkiem drewniany szkielet szachulcowy, wnętrze kościoła wymaga wielu prac konserwatorskich, włącznie z koniecznością podjęcia decyzji w sprawie dalszego losu  niemego prospektu organowego. Na terenie przykościelnym prac remontowych wymaga kamienna kapliczka i oryginalna, niespotykana nigdzie indziej ława wotywna. Podobnie zatroszczyć się trzeba o kościół w Rowach. Rozmiar koniecznych prac zna proboszcz, rozumie Rada Gminy Ustka, w miarę posiadanych środków na wniosek proboszcza dotuje prowadzone prace zabezpieczające i porządkowe.

Obie miejscowości: Objazda i Rowy położone są w nadmorskim pasie turystycznym, a kościoły poza funkcją sakralną są obiektami atrakcyjnymi turystycznie, dlatego ich renowacja jest uzasadniona także z tego powodu. Rozumie to ks. Drogosz, myślę, że jak nikt inny czuje nadmorski klimat Rowów oraz potrzeby i możliwości letniska.

Promocyjną letnisko funkcję imprez organizowanych przez parafię i nowo powstałe Stowarzyszenie Rodzina Kolpinga dostrzega CK gminy Ustka, dlatego udziela wsparcia organizacyjnego.

W sobotę 6 sierpnia odbyła się w Rowach trzecia z kolei tego lata atrakcyjna impreza - uwzględniona w kalendarzu imprez Gminnego Centrum Kultury, organizowana w formule pikniku. Najpierw w maju przegląd pieśni Maryjnych, w lipcu „W Rowach przystanek na Drodze Jakubowej” i ostatni „U Matki Bożej w Objeździe”. Pikniki organizowane z wielkim rozmachem miały na celu zdobycie funduszy na remont kościołów i przyniosły oczekiwany efekt finansowy, ale znaczenie letnich imprez na tym się nie kończy.

Po pierwsze, były to działania, w które włączyło się zgodnie wielu mieszkańców wszystkich miejscowości. Chyba nie było domu, w którym nie pieczono ciasta na pilnik. Załogi remiz strażackich z Rowów i Objazdy gotowały grochówkę, sołtysi i rady sołeckie zabezpieczały logistykę, Koła Gospodyń Wiejskich organizowały obsługę stołów z ciastami, włączyły się zespoły artystyczne:"Babiniec" z Rowów i „Echo Objazdy” z Objazdy i indywidualni mali i dorośli artyści, jak: Wiktoria Fryzowska, Roksana Białek, Joasia Płatwa, Karolina Krawiec, Anna Kuźmińska oraz Mariola Rumlova, świetna saksofonistka, a także Patrycja Baczyńska i Krzysztof Szpot z Ustki jako gwiazda wieczoru.

Po drugie, Poszukiwanie sponsorów i darczyńców dało możliwość poznania wrażliwości miejscowych przedsiębiorców, odsłoniło ich „ludzkie” podejście do lokalnych problemów.

Dzięki nim nie zabrakło chleba, grochówka była dobrze okraszona, na licytacji powodzeniem cieszyły się wyroby artystyczne i biżuteria. Szczególną rolę spełnili artyści, okazało się bowiem, że wyrabiane ręcznie serwety, obrazy, nawet fotografie schodziły w licytacji bez problemu.

Hitem pikniku była wystawa marynistycznych obrazów pana Czesława Guita z Lubonia, malowanych na szkle. Wielu turystów z ciekawością pytało autora o rzadko spotykaną technikę malarską, o zasady wyboru tematów i możliwości kupna. Artysta nie prowadził sprzedaży, natomiast zainteresowanych serdecznie zapraszał do swojej pracowni. Podarowany przez niego obraz z żaglowcem na pełnym morzu uzyskał najwyższą w licytacji kwotę.

Po trzecie i najważniejsze: parafialne pikniki okazały się oryginalną promocją nadmorskiego letniska. Wczasowicze delektowali się smakołykami, licytowali jako pamiątki znad morza wystawione przedmioty, mieli okazję poznać grupy artystyczne naszego regionu. Wydaje się, że ta właśnie część działania powinna być poszerzona, bo cieszyła się największym zainteresowaniem. Prowincja nie jest artystyczną pustynią, Możemy oferować kwatery, catering, czyste plaże, ale także doznania artystyczne, możemy promować nadmorskie miejscowości przez działania kulturalne.

Po czwarte, oferta piknikowa dotyczyła całych rodzin. Dzieci mogły przejechać się na koniku lub osiołku, skorzystać z dmuchanej zjeżdżalni lub próbować sił w działaniach sportowych bądź artystycznych. Powstała piękna galeria rysunków, dzieci zabierały ze sobą wykonane żaglówki z naturalnych materiałów. Bawiły się doskonale.

I na koniec. Słyszę często uwagi o takich czy innych przywarach księży. Przyznaję ze skruchą, że i ja nie jestem bez winy. Usprawiedliwieniem jest siła stereotypu, a przecież wszystko zależy od człowieka. Najczęściej, gdy parafia ma potrzeby, proboszcz prosi wiernych o finansowe wsparcie. Tak było dotychczas i u nas, ale trafił się nam Kosznajder, pracowity, skrzętny, dobry organizator, który wypełnia zapotrzebowanie na lidera wiejskiej społeczności. Razem możemy więcej, stad pomysł na aktywizację całej społeczności przy organizacji imprezy dla gości i dla siebie, a przy tym nietypowe pozyskiwanie funduszy na szczytny cel. Zabytki Objazdy i Rowów, mam nadzieję, odzyskają należny im blask.

Fotografie Jana Maziejuka