słowa na wiatr

regionalia

Nietypowy pomnik odrzuconej przeszłości: ława wotywna w Objeździe

Nietypowy pomnik odrzuconej przeszłości: ława wotywna w Objeździe

019.JPG

Nie pamiętam kto i kiedy zamazał betonową zaprawą niemieckie napisy na ustawionej przodem do ulicy na kościelnym wzgórzu ławie wotywnej. Nie wiem też, czy nazwa „ława wotywna” jest prawidłowa, może lepiej byłoby pomnik nazwać stallą? Wprawdzie częściej używana jest liczba mnoga, czyli stalle, ale Sienkiewicz użył w „Potopie” liczby pojedynczej i nic się nie stało:  „Tu ksiądz przestał czytać i spojrzał ku ławce, w której pan Andrzej siedział, on zaś powstał na chwilę i wnet usiadł znowu, głowę swą wynędzniałą wsparł o stallę i przymknął powieki jakoby w omdleniu.” W obu wypadkach nazwa wskazuje na ławę, mającą charakter wotum lub kamienną ławę zdobioną religijnymi i państwowymi symbolami, będącą pomnikiem wdzięczności. Stalle znane były w budownictwie sakralnym od wieków średnich do baroku, stawiano je w świątyniach, najczęściej w prezbiterium, ta stoi na kościelnym wzgórzu, w pobliżu kościoła, na jednej z nim wysokości.

023.JPGPrzez lata zatarta inskrypcja umieszczona na wysoko umieszczonej steli zwieńczonej półkolistym daszkiem z blachy kryła tajemnicę dawnych mieszkańców Wobesde. Wizerunek św. Jerzego, czyli jeźdźca z dzidą przebijającego smoka, był zrozumiałym symbolem, wiadomo bowiem, że św. Jerzy 024.JPGjest patronem wielu państw, w tym Niemiec i patronem wielu zawodów, w tym żołnierzy. Po bokach, niżej, na podłokietnikach ławy budowniczy umieścił wizerunki orła pruskiego i gryfa pomorskiego, dwa godła - dużej i małej ojczyzny Prus i Pomorza. Cesarstwo Niemieckie założone w 1871 roku przez Bismarcka właśnie się w 1918 roku rozpadło i było dla mieszkańców Pomorza daleką ideą.

Nietypowy pomnik obok maleńkiego kościółka z pruskiego muru, mającego status kościoła filialnego, został poświęcony pamięci poległych w I wojnie światowej żołnierzy pochodzących z Wobesde i okolic. Wieś była wówczas prawdziwym centrum gospodarczym okolicy, noszono się z zamysłem przeniesienia parafii z Rowów do Objazdy, stąd prawdopodobnie decyzja o lokalizacji pomnika. Wykonano go z kilku tafli piaskowca przywiezionego z Dolomitów – które połączono i zmontowano według koncepcji i zamysłu artystycznego profesora (Karla?) Sandtrocka z Hildesheim. Przez wiele lat po wojnie niemożliwe było odczytanie inskrypcji ze steli umieszczonej w centralnej części pomnika. Nowi mieszkańcy wsi Objazda pracowicie zacierali niemieckie ślady, co wydaje się zrozumiałe z psychologicznego punktu widzenia, zamazano też niemieckie napisy. Pomnika nie zniszczono.

Pozostał również nienaruszony kamienny obelisk w kształcie siedziska po prawej stronie schodów na kościelne wzgórze. Na steli widać ślady wykutych płytko liter. Niestety, znikają pod wpływem naturalnej erozji. Intencja ustawienia olbrzymiego polnego granitu nie jest znana i tylko na zasadzie prawdopodobieństwa można sądzić, jak sugeruje Warcisław Machura, że najprostszą formą pomnika stosowaną przez najuboższe wsie było wykorzystanie kamieni polnych, na których miejscowy rzemieślnik wykuwał płytko napisy upamiętniające nazwiska poległych. Być może to pomnik wcześniejszego okresu?

u

026.JPGBadacze lokalnej historii na zasadzie prawdopodobieństwa zakładali, że inskrypcja składa się z inwokacji, jak ta z Ewangelii św. Jana: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” i zamieszczonych niżej nazwisk poległych. Na pomniku w Objeździe powinno ich być około trzydzieści.

003.JPGW ostatnich dniach września 2017 roku z inicjatywy proboszcza parafii Objazda miejscowy rzemieślnik oczyścił częściowo pomnik, odsłaniając inskrypcję na steli. Odczytanie gotyckich liter będzie gratką dla badaczy.

W publikacji „Dawne miejsca pamięci o żołnierzach na terenie powiatu słupskiego” Warcisław Machura napisał: „Poszukiwanie dawnych pomników to przygoda, która nie ma końca. Niestety, odwieczna i niezależna od czasu i przestrzeni zasada opisująca stosunek człowieka do pamiątek przeszłości głosi, iż najpierw trzeba zniszczyć większość takich obiektów, aby pozostałości otaczać opieką i żałować, że tak wiele z nich przepadło na zawsze. Tak jest też i w tym przypadku”

Mieszkańcy Objazdy nie zniszczyli pomnika, ale by przyjąć świadectwo dawnych mieszkańców, czekali ponad 70 lat.